fbpx

Netflix: więcej filmów świątecznych z dubbingiem?

Netflix wiecej filmów świątecznych z dubbingiem

Pierwszy dzień astrologicznej jesieni – ktoś pomyśli, o co chodzi z tymi świętami? Czy to nie przesada? Otóż nie, nie w tej branży. Przygotowania do emisji produkcji świątecznych rozpoczynają się na długo, zanim w sklepach pojawiają się czekoladowe Mikołaje w październiku. Produkcja dubbingu traw bowiem długo, bo na zrealizowanie dobrej polskiej wersji potrzeba czasu, a w przypadku filmów do kina, czy na platformy jak Netflix, gotowe materiały należy zdać dużo wcześniej. Co za tym idzie, wydawca, czy dystrybutor mogą zlecić studiu dubbingowemu przygotowanie polskiej ścieżki nawet w wakacje!

Niestety, wspomniany Netflix zawiódł na całej linii już kilka lat z rzędu. Co roku bowiem platforma udostępnia całą masę filmów i seriali różnorakiego gatunku, które swoją tematyką zahaczają o święta Bożego Narodzenia. Niewiele z nich dostaje jednak dubbing, bo większość opatrzona zostaje nijakim szeptaczem. Romans w gwiazdorskiej obsadzie? Film familijny dla dzieci? Szalona komedia w środku zimy? Niewypał na całej linii. Bywa oczywiście, że zdarzą się wyjątki. W 2018 roku takim okazała się “Kronika Świąteczna”, która również w tym roku doczeka się zdubbingowanej kontynuacji, a jej pierwszy zwiastun pojawił się w sieci zaledwie tydzień temu (do obejrzenia również poniżej). W roli Świętego Mikołaja występuje tu Kurt Russell.

Ale to za mało. W kinach filmy o o wiele poważniejszym tonie otrzymują profesjonalne opracowanie. Parę lat temu dystrybutor UIP wypuścił chociażby okołoświąteczny film “Co wiecie o swoich dziadkach?”, w którym główne role zagrali Mark Wahlberg i Will Ferrell i była to produkcja zdubbingowana. Jednocześnie nie była to też produkcja skierowana stricte do młodszej widowni; zawierała ona dużo sprośnych żartów, poruszała ważne kwestie rodzinne (oczywiści z humorem), a na domiar dobrego, swoje wulgarne cameo zaliczył w nim sam Liam Neeson (z głosem cudownego Piotra Fronczewskiego). Oczywiście wielu prostych widzów będzie się rzucać, że “dubbing ble”, “dubbing fuj” i nie ma wyboru. Wybór jednak był, bo film wypuszczono również z napisami, jednakże Netflix takiego problemu nie ma. Widz może w każdej chwili zmienić język na oryginalny i walnąć sobie rząd literek na dół ekranu.

Czemu w takim razie streamingowy gigant o miliardowych przychodach jest taki pazerny i nawet na święta nie zrobi swoim subskrybentom tego małego bożonarodzeniowego cudu? Czy polski rynek aż tak bardzo się dla nich nie liczy, że nie chcą w nas inwestować i dawać nam produktów z wersją językową godną obejrzenia? Najwyraźniej, bo całkiem niedawno platforma udostępniła animowany serial “Close Enough” z lektorem. Co prawda listy produkcji, które mają zostać wypuszczone w okresie świątecznym wciąż nie mamy, ale jak już zaznaczone zostało na początku tego tekstu, prace nad ich polskimi wersjami zapewne już trwają. My natomiast chcielibyśmy głośno zaapelować do Netfliksa – chcemy wyboru polskiego dubbingu. To już nawet nie jest kwestia jakości Waszego własnego produktu, niszczonego przez lektorski bezsens, ale poszanowania dla nas, subskrybentów i naszych pieniędzy, które co miesiąc wydajemy – a koszty platformy w Polsce są znacznie wyższe niż w innych, bardziej cywilizowanych krajach.

Jak można było przekonać się na przykładzie “Wiedźmina” – dubbing może być dobry i ludzie mogą go lubić i oglądać nie narzekając. A może najlepszą opcją jest zlecanie zarówno dubbingu, jak i lektora, co przecież sprawdziło się w przypadku wspomnianego serialu o Geralcie z Rivii? Jako płacący użytkownicy mamy prawo wymagać pewnego poziomu, który jak na razie jest niski. Choć zdubbingowanych produkcji jest już znacznie więcej niż chociażby 2 lata temu, to wciąż są to pozycje wybiórcze, często przeznaczone dla młodszej widowni. Netflix chyba zapomniał o ludziach dorosłych. Warto przypomnieć sobie o nas szczególnie teraz, póki jest jeszcze czas.

Ankieta

Z czym wolisz oglądać filmy i seriale?