fbpx

Netflix zawodzi: odcinek 3

netflix zawodzi odcinek 3

Przez ostatnie 2 tygodnie jedyne czym mógł “popisać się” Netflix, mający się za przełomowego giganta streamingowego, były seriale animowane. Otóż nie, drodzy Państwo Netflix, w przypadku Polski tym przełomem byłaby większa ilość dubbingu, której wciąż nie możemy się doczekać. Na przestrzeni ostatnich 2 tygodni doczekaliśmy się nowych odcinków kreskówki dla młodych widzów, “Tru: Bajkowe opowieści”, oczekiwanego finału serialu “She-Ra i księżniczki mocy” oraz nowego sezonu animowanej wersji “Chłopaków z baraków” dla starszej widowni. I tyle.

Większą liczbą produkcji Netflix może “pochwalić się” jednak po tej drugiej, lektorskiej stronie. Przede wszystkim należy wspomnieć o filmach komediowych, bo takowe już dawno powinny regularnie otrzymywać profesjonalne polskie opracowanie. Jedną z pozycji, która spotkała się z niespodziewany zainteresowaniem polskiej publiczności była “Niewłaściwa Missy” z Lauren Lapkus (“Jurrasic World”) w roli tytułowej. Innym przykładem zmarnowanego potencjału była komedia przygodowa z Kumailem Nanjiani (aktorem, którego wkrótce zobaczymy w filmie “Eternals” Kinowego Uniwersum Marvela) zatytułowana “Gołąbeczki“. Z mniej koajrzonych filmów otrzymaliśmy od platformy również hiszpańską komedię romantyczną “Kocham cię, głuptasie“.

Partacze” to kolejny tytuł, którym równie dobrze można określi osoby decyzyjne w Netfliksie. To kolumbijski serial, tym razem przeznaczony dla nastolatków. Nastolatkowie jednak nie oglądają tego typu produkcji, bo nie mają one dubbingu, na którym zostali wychowani. Z poważniejszych seriali przeznaczonych dla młodych dorosłych należy wspomnieć też o meksykańskim “Control Z“, którego akcja osadzona jest w szkole dla elity. Wiele tego typu produkcji otrzymywało już dubbing w telewizji, a choć ich treści były przeznaczone dla młodszej widowni (przykładem niech będzie nawet “Violetta”), to tego typu telenowele, czy opery mydlane są w polskiej wersji o wiele bardziej strawne. A skoro już mowa o operach mydlanych… platforma udostępniła niedawno nowy sezon amerykańskiego serialu “Dynastia“, któremu również się należało po polsku.

Wychodzę z założenia, opartego na wieloletnich obserwacjach, że absolutnie wszystkie produkcje fabularne powinny być dostepne z dubbingiem, bo po prostu umiemy go robić i efekt jest niekiedy zdumiewający. Dlatego właśnie najważniejszym deficytowym produktem są obecnie standardowe odcinkowe dramaty, których przez ostatnie dwa tygodnie Netflix wypuścił aż trzy. Nową produkcją jest brytyjski serial “White Lines” z Laurą Haddock (“Strażnicy Galaktyki Vol. 2”). Powstał także uroczy dramat romantyczny “Słodkie magnolie“, a także świeży dramat francuski, “Zakładnik“. Powtórzę to po raz kolejny, bo najwyraźniej nie do wszystkich jeszcze dotarło: emocje, towarzyszące wszystkim powyższym produkcjom są IDENTYCZNE emocjom granym w innych, nawet dziecięcych produkcjach. Nie ma więc powodu, żeby pozbawiać je profesjonalnego opracowania audio, ponieważ są równie prawdziwe. Natomiast zlecenie szeptanki jest zwyczajnie pójściem na łatwiznę i oszczędzaniem na substrybentach, którzy i tak muszą płacić dużo, jak na europejskie stawki.

Kolejny tydzień apelujemy o przemyślenie niektórych decyzji, bo w planach już czekają kolejne zaczyty…

Netflix jest platformą VOD, która w obecnym czasie dostarcza najwięcej treści polskim widzom. Każdego tygodnia pojawiają się tam zupełnie nowe filmy, seriale, czy ich kolejne odcinki. Niektóre z nich otrzymują również polski dubbing, jednak procent takich produkcji jest bardzo niewielki. “Netflix zawodzi” jest serią postów, których zadaniem jest cyklicznie podsumowywać największe wtopy Netfliksa i ukazywać niewykorzystany potencjał ich produkcji w odniesieniu do dubbingu.

Dodaj komentarz