fbpx

Zawsze mogło być lepiej, czyli największe straty 2019 roku

największe straty 2019

Rok nieparzysty to, zdaniem niektórych, rok niefortunny dla polskiego dubbingu. To rok, w którym profesjonalne opracowanie filmów i seriali nie jest zlecane tak często, jak powinno być lub boryka się z wieloma problemami. To również rok, w którym szerokim łukiem omijają nas wszelkie możliwości rozwoju związane z dubbingiem. Czy to jedynie zabobon, czy jednak tkwi w tej tezie ziarnko prawdy, pozostawiamy już Waszej ocenie. My natomiast pokusiliśmy się o podsumowanie największych strat minionego roku 2019: to zarówno filmy, które nie otrzymały dubbingu w kinie, jak i seriale dla telewizji i platform VOD, w których rodzime opracowanie zostało pominięte, ale również różne decyzje dystrybutorów, które skutecznie uniemożliwiają dalszy rozwój tej dziedziny sztuki w Polsce. W dzisiejszych czasach rynek ukształtowany w największej mierze przez Disneya wskazuje, że wszelkie produkcje science fiction, fantasy oraz filmy o superbohaterach z kategorią wiekową 13+ otrzymują polski dubbing i nikt za bardzo już się nad tym nie zastanawia. Cóż, w tym roku niemiło zaskoczyliśmy się parę razy.

KINO
“Men in Black International” to jedna z tych oczywistości, która swoją treścią idealnie nadawała się do zlecenia dubbingu. Pełno tam zabawnych gagów, kosmitów i znanych aktorów, którzy przemawiali już polskimi głosami. Przede wszystkim to para głównych bohaterów, czyli Chris Hemsworth i Tessa Thompson, którzy zagrali już razem w marvelowskich produkcjach “Thor: Ragnarok” oraz “Avengers: Koniec gry”. To jeden z kilku filmów od dystrybutora United International Pictures, który w pewnym momencie po prostu przestał być dla nas atrakcyjny. Również bardziej poważne, acz wciąż “kosmiczne” produkcje zostały w tym roku pominięte. To między innymi: “Ad Astra” dystrybutora Imperial CinePix, czy prześmiewcze “Iron Sky: Inwazja” od Kino Świat. Czarę goryczy przelewa jednak “Hellboy”, którego dubbing został nam wręcz potwierdzony, po czym z niego zrezygnowano. Byłoby to pierwsze dzieło o wysokiej kategorii wiekowej od dystrybutora Monolith Films, które otrzymało dubbing. A tak znów musielibyśmy obejść się smakiem – choć przynajmniej wyszła z tego pewna oszczędność na biletach do kina.

Również komiksowe filmy DC Comics dostają w tym roku po “czterech literach”. Najpierw polskiego opracowania nie otrzymał “Joker”, czyli historia narodzin najpopularniejszego złoczyńcy tego wydawnictwa komiksowego, a ostatnio Warner Bros. zapowiedział, że nie doczekają się go również tegoroczne “Ptaki Nocy”. Z jakiegoś powodu konkurencja, czyli Imperial Cinepix, jest w stanie zapewnić nam dubbing do takich filmów dla dorosłych jak “Deadpool 2”, czy “Terminator: Mroczne przeznaczenie”, ale widać nie wszystkich stać na taką odwagę. W podobnych odcieniach prezentują się komedie od UIP, czyli “Truposze nie umierają” oraz “Zombieland 2: kulki w łeb”, których polskie wersje mogłyby zawojować kina – przykładem choćby “Wiedźmina” można łatwo pokazać, że bluzgi brzmią lepiej w naszym języku.

Poza typowym kinem rozrywkowym mamy też lekkie “dramy”, które w dzisiejszych czasach powinny być wypuszczane do kin w wersji z dubbingiem obowiązkowo. To między innymi “Trzy kroki od siebie”, “Sztuka ścigania się w deszczu” oraz “Gdzie jesteś, Bernadette?”. W okolicach świąt do kin weszła też komedia romantyczna “Last Christmas”, którą miło byłoby obejrzeć po polsku – ale również tu dystrybutorzy zawiedli na całej linii. Choć wcześniej otrzymaliśmy parę opracowań do filmów ocierających się o historię polski (np. “Azyl”), nie dotyczy to niestety filmu “Pewnego razu… w Hollywood” Quentina Tarantino, w którym ważną rolę odgrywa historia Romana Polańskiego i w którego wciela się polski aktor, Rafał Zawierucha.

Oczywiście nie mówimy o bardziej wymagających gatunkach, jak na przykład horrory, choć i tu przydałby się w końcu jakiś dubbing. Opcji na to w minionym roku było kilka, niestety żaden dystrybutor nie podszedł do tej sprawy na poważnie. “Laleczka”, “To 2”, czy “Doktor Sen” to idealni kandydaci na początek, bo poza tym, że były oczekiwanymi kontynuacjami znanych z przeszłości horrorów, były również idealne pod względem marketingowym. Absolutnym przegięciem jest jednak zlecanie szeptanek na potrzeby emisji w kinach. Takiej zbrodni wręcz postanowiono dokonać na filmie “Nieplanowane” od Monolith Films. Choć może lepiej było w ogólnie nie wprowadzać tej produkcji do kin?

VOD
Poza kinami, coraz więcej w Polsce światowej sławy serwisów VOD. Do Netfliksa oraz HBO Go w ubiegłym roku dołączyło również Apple TV+, a na zagranicznym Disney+ pojawiają się już produkcje z polskim dubbingiem, co oznacza, że nie ważne kiedy ostatecznie wejdzie do Polski, Disney będzie kontynuował swoją produbbingową politykę. Niestety – większość z wymienionych platform ma się za przedstawicieli wysokiej jakości, jednocześnie wciąż oferując widzowi lektora jako podstawowy rodzaj opracowania swoich filmów i seriali – co za ironia.

U Netfliksa nic się nie zmieniło, bo jeden “Wiedźmin” wiosny nie czyni. Platforma zarzuca swoich subskrybentów ochłapami, które każe oglądać w nieludzki sposób – zaszeptane. Nie ważne, czy chodzi o produkcje o wysokiej kategorii wiekowej, komedie, zwyczajne dramaty, czy animacje (tak, z nimi też wciąż bywają problemy) – dubbingu jest za mało, a cena za miesięczną subskrypcję wciąż stoi wysoko. Podobnie wygląda to w przypadku platformy HBO, choć o tyle gorzej, że sami nie zlecają praktycznie żadnych dubbingów, a i z udostępnianiem już istniejących jest duży problem – niedawno dodana seria o Harrym Potterze to nie wyznacznik, bo jednocześnie w serwisie pojawiło się wiele filmów Marvela, bez dubbingu. Kompletną wtopą jest jednak Apple TV+, które wystartowało w naszym kraju zupełnie nieprzygotowane – poza jednym dubbingiem do serialu dla dzieci (“Pomagadła”) wszystkie inne posiadają wyłącznie napisy. Z drugiej strony – kto przejmuje się VOD, które po 3 miesiącach wciąż oferuje jedynie 12 produkcji?

Dlaczego owe platformy zlecają dubbing w większości innych krajów, a Polska jak zwykle jest pomijana? Statystyki pokazują, że mimo niechęci internautów, to właśnie to profesjonalne opracowanie dźwiękowe jest o wiele chętniej wybierane, a aż dziw bierze, że jakikolwiek dom produkcyjny chciałby obniżać jakość swoich produkcji za pomocą lektora. Jak widać, pomimo zapewnień i przechwałek, niektórym na jakości najzwyczajniej nie zależy, a co za tym idzie, nie zależy im również na kliencie, czyli na nas.

TELEWIZJA
Mówimy o kinie i VOD, bo to obecnie najchętniej używane przez Polaków źródła filmów i seriali. Zapominamy jednak, że wielu rodaków wciąż korzysta z telewizji stacjonarnej, z której to rodzi się ich przyzwyczajenie do najmniej artystycznego rodzaju opracowań. Choć po telewizji publicznej nie należy spodziewać się wiele w obecnych czasach, to już te prywatne, a na pewno premium powinny starać się bardziej. Tu już nie chodzi nawet o dubbing do swoich produkcji oryginalnych (choć o to również), ale o brak wyboru podczas oglądania filmów, które już dubbing mają i wystarczy go tylko dołączyć!

Brak dubbingu do filmów familijnych, emitowanych czasem parę razy w roku przez pojedynczą stację, to jeden z największych grzechów – grzech lenistwa. Dotyczy to zarówno produkcji niskobudżetowych i nieamerykańskich, jak i tych tradycyjnych, jak “Kevin sam w domu” oraz “Kevin sam w Nowym Jorku”. Polsat, TVN, TV4 oraz wszystkie kanały pokrewne raczą widzów długimi reklamami puszczanymi co parę chwil, a nie potrafią wyemitować filmu dla młodszej widowni w przyzwoitej wersji, z którą mogłyby się jakkolwiek utożsamiać. Ale to nie tylko te mniej ważne obrazy są traktowane w taki sposób. Filmy, które dubbing posiadają, ważne premiery telewizyjne głośnych blockbusterów, są specjalnie na te okazje zaczytywane przez stacje wiodące. Niestety nikt z Ciemnogrodu nie pomyślał jeszcze, by dodać drugą ścieżkę audio, dzięki której widz mógłby sobie wybrać jaki rodzaj opracowania woli.

Telewizje premium jednak, jak sama nazwa wskazuje, powinny charakteryzować się lepszym podejściem do widza. Szczególnie, że są to stacje często zagraniczne, a co za tym idzie oryginalne filmy i seriale nie są tworzone po polsku i należy zlecić do nich jakiś opracowanie. HBO wypuściło w 2019 roku kilka seriali, przy których należałoby postarać się o dubbing. Przede wszystkim są to “Mroczne materie”, czyli serialowa wersja “Złotego kompasu”, która mimo odrobinę mroczniejszego klimatu wciąż jest produkcją fantasy skierowaną do młodzieży. Poza tym na liście znalazły się też oczekiwane seriale jak “Watchmen” i “Euphoria”, a pod koniec roku zadebiutował również miniserial “Opowieść wigilijna”, tym razem w wersji thrillera. Nie widzę nic premium w wersji z napisami, bo o szeptance wspominać już nie będę. Miejmy nadzieję, że na kwietniowe otwarcie platformy HBO Max, włodarze przygotują się lepiej.

Gdy w dawnych czasach amerykański przemysł nie docierał do polskiej dystrybucji z prędkością światła, w naszej kulturze dominowały między innymi produkcje brytyjskie. W taki oto sposób wiele teatrów szekspirowskich otrzymywało w Polsce dubbing. Teraz jednak nie sposób zobaczyć jakikolwiek serial z wysp w profesjonalnym opracowaniu, póki nie jest przeznaczony dla młodszy widzów i emitowany na antenie stacji dla młodszych widzów. Obecnie za wprowadzenie najpopularniejszych brytyjskich serii odpowiada w naszym kraju BBC i nie można powiedzieć, żeby macierzysta stacja wielu hitowych serii dawała radę. “Z pamiętnika położnej”, “Atlantyda”, czy “Doktor Who” to wciąż emitowane na antenie polskiego BBC HD produkcje, znane i bardzo nadające się do zdubbingowania ze względu na swoją treść. Czemu również Wielka Brytania darzy lektora taką sympatią?

Absolutnym apogeum jest jednak niedawno powstała stacja Polsat Games, emitująca w dużej mierze anime. Poza “Dragon Ball Super”, który wszedł do emisji pod koniec 2018 roku, stacja nie popisała się niczym, a wręcz zraziły wielu swoich widzów. Wszystkie produkcje tam emitowane, poza własnymi oraz wspomnianym wyżej tytułem, posiadają lektora. To sytuacja niedorzeczna, bo nawet najbardziej zacofane stacje nie udowadniają tego aż na taką skalę. Doszło nawet do sytuacji, w której Polsat przejął licencję na popularne anime “Inazuma Eleven”, które dotychczas emitowane było przez TVP ABC z dubbingiem tylko po to, żeby dalsze odcinki udostępnić u siebie z szeptanką. Drogi Polsat Games, to już chyba nie te czasy.

Co więc zrobić, żeby obecny 2020 rok okazał się lepszy? Zlecać więcej dubbingu – oczywiście. Miejmy nadzieję, że dystrybutorzy, włodarze stacji oraz platform VOD nie będą głusi na nasze prośby, bo tak naprawdę sami umniejszają atrakcyjności swoim produkcjom. Ile może się zmienić? Dużo. Wystarczy chcieć i mieć choć trochę odwagi, by zmienić schematyczne myślenie – najpierw swoje, a potem całego narodu.

Ten post ma jeden komentarz

Dodaj komentarz

Ankieta

Z czym wolisz oglądać filmy i seriale?