Po kilku latach funkcjonowania w Polsce Netfliksa możemy z całą stanowczością stwierdzić, że dubbing do animacji dla dorosłych stał się u nas jedną z bardziej oczekiwanych przez widzów formą lokalizacji. Subskrybenci przyzwyczaili się już, że nasz „BoJack Horseman” czy „Rick i Morty” są tak samo dobre – a może nawet lepsze! – jak oryginał. Stąd nie powinno dziwić, że przez ostatnich kilka lat zarówno w serwisach VOD, jak i nawet w polskiej telewizji (!!!) seriale dla widzów dorosłych są emitowane w profesjonalnej polskiej wersji językowej.

Oczywiście Netflix wyprodukował dziesiątki przeróżnych seriali, o których pewnie nawet nie słyszeliśmy. Warto wspomnieć też o 23 sezonach (!!!) „Miasteczka South Park”, którego dubbing dorabiano w ciągu ostatnich 10 lat, czy o „Brickleberry‎‎”, również emitowanym na antenie Comedy Central Polska. W ubiegłym miesiącu premiery doczekał się także serial „Harley Quinn” należący z kolei do HBO Max, jednego z najmniej dubbingowych serwisów VOD – czy to samo w sobie nie brzmi jak sukces? I wtedy wchodzi Disney+ cały zaszeptany. Oczywiście nie cały, to takie wyrażenie, ale bardzo dobrze oddające to, co obserwujemy na chwilę przed oficjalnym startem platformy w naszym kraju.

Najpierw o pozytywach: kilka miesięcy temu udostępniono w serwisie wszystkie zdubbingowane odcinki serialu „Futurama”, w liczbie 72. Pozostałe 68 dodano z lektorem, bo dubbingu nikt do nich już nie stworzył. Wczoraj natomiast na Disney+ udostępniono tak zwany „włoski” dubbing do „Simpsonów”. To polski dubbing do pierwszych 3 sezonów serialu wyreżyserowany przez włoskich twórców i emitowany w 2008 roku na antenie stacji TV Puls. Nie jest on zbyt popularny, obsada zmieniała się tam co sezon, no ale jest i co ważniejsze – jest na Disney+. Ponadto od startu Disney+ w 2019 roku udostępniono już dwie nowe krótkometrażówki z serii o „Simpsonach” z dialogami, które otrzymały również polski dubbing: „Dobry, Bart i Loki” oraz „Simpsonowie: Wszystkiego Disneyplusowego”. Wniosek stąd, że się da. Warto też dodać, że ich obsady w dużej mierze pokrywają się z obsadą filmu kinowego „Simpsonowie: Wersja kinowa”, który także dostępny jest w polskiej wersji od 2007 roku.

I to tyle z dobrych wieści. Disney niestety traktuje Polskę podobnie jak inni dystrybutorzy traktowali wiele lat wstecz. Tak kultowe serie jak „Simpsonowie”, czy „Głowa rodziny” to także animacje, a jak wiemy z autopsji – animacje w Polsce chodzą TYLKO z dubbingiem i tak sprzedają się widzom najlepiej. Spójrzmy na to z innej strony – czy ktoś naprawdę czeka na kolejne odcinki takich animowanych serii z Disney+ jak „MODOK”, czy „Spoza układu”? Nie, bo zamiast dubbingu mają lektora. Nie tędy droga. Wszyscy już wiedzą, że seriale animowane – nie ważne, czy dla dzieci, czy dla dorosłych – wymagają polskiego dubbingu, a nie żałosnej jakości (czyli jakiegokolwiek, w gruncie rzeczy) zaczytu. Kulminacją absurdu będzie oczywiście kinowa premiera filmu „Bob’s Burgers”, który pojawi się pod koniec maja… w wersji z napisami.

Co proponujemy? Oczywiście dubbing do wszystkich animowanych serii bez względu na kategorię wiekową. Dorobienie profesjonalnego opracowania do tak kultowych animacji powinno być priorytetem. Skoro Disney jest w stanie uzupełniać starsze seriale animowane oraz aktorskie o nowe dubbingi, to z jakiego powodu nie może zająć się tak ważną sprawą jak chociażby „Simpsonowie”?

Dodaj komentarz